
Wraz z nadejściem wiosny rower coraz częściej jeździ, a rzadziej wisi na stojaku. Zaczęło się nieśmiało już pod koniec lutego, a od połowy marca właściwie kiedy tylko jestem w domu, to wychodzę pojeździć na godzinkę-półtorej-dwie. W weekendy czasem na dłużej.



