Artykuły w blogu, strona 1

Chronologicznie posortowane wpisy w blogu.

Zimna wiosna 2026 w Abruzji

28.05.2026

Etykiety: abruzja, demon, rower, włochy

Bardzo mi się w tym roku spieszyło w góry i pojechałem tam najwcześniej gdy tylko miało to sens. Jak się okazało, ocieplenie z początku kwietnia było tylko chwilowe i ostatecznie zmagałem się tam z przejmującym zimnem aż do połowy maja.

2026 rokiem Apulii?

01.12.2025

Etykiety: bikepacking, demon, domane, endurance, rower, trek, włochy

Rok 2025 był rokiem, kiedy odkryłem turystykę rowerową. Dwie kilkudniowe wycieczki wiosną i jesienią rozbudziły mój apetyt na rowerowe przygody w ładnych miejscach, przez co plany na przyszłoroczne wyprawy są jeszcze bardziej bardziej ambitne. Spróbuję jeździć jeszcze więcej, jeszcze dalej i w jeszcze ciekawsze miejsca.

Jesienią w Apeninach Abruzyjskich

06.11.2025

Etykiety: abruzja, demon, domane, rower, trek, włochy

Ostatni w roku 2025 wyjazd do Włoch miał między innymi na celu obejrzenie sobie jesieni w górach Abruzji, ale przede wszystkim zbadanie sytuacji w kontekście roweringu. Ostatecznie jednym z celów nabycia nieruchomości tam było to, by móc dłużej cieszyć się z jazdy w przyjemnych warunkach jesieni oraz wiosny. I co prawda w ubiegłym roku udało się odwiedzić Włochy jeszcze przed końcem roku, to już rower trafił tam dopiero późną wiosną i cały cykl testów przesunął się o rok.

Gran Sasso i inne piękne miejsca

20.09.2025

Etykiety: abruzja, demon, domane, endurance, gran sasso, rower, trek, włochy

Pozostawszy z tygodniem urlopu postanowiłem odwiedzić z moim rowerem kilka ciekawych miejsc. Byłem nad jeziorem w kształcie serca w Scanno, byłem na płaskowyżu między masywami Sirente i Vellino czyli Altopiano delle Rocche, między Rocca di Cambio i Ovindoli. Najważniejszą z takich przejażdżek była wyprawa do Gran Sasso, na granicę Campo Imperatore.

Z Ancony do Pescary

11.09.2025

Etykiety: abruzja, bikepacking, demon, domane, endurance, marche, rower, trek, włochy

Wiosną 2025 roku wybrałem się na moją pierwszą w życiu wycieczkę bikepackingową na Majorkę i co tu dużo mówić, spodobało mi się to. Postanowiłem spróbować tego samego we Włoszech pod koniec lata, a żeby się nie umordować zanadto, to wybrałem sobie trasę, która miała być w większości po płaskim, chociaż kilka podjazdów również wystąpiło. Było wzruszająco, było pięknie, było trochę nudno i było też mokro.