Informacje
Ogólnie
Jarek Zgoda, rocznik 1971. W branży programistycznej robię od 1996 roku, co oznacza że wiele rzeczy już widziałem i z niejedną technologią się zmagałem. Powtarzając za Royem Batty z filmu Blade Runner (po naszemu "Łowca Androidów", kto wpadł na ten pomysł tłumaczenia?!): I've seen things you people wouldn't believe. Dlatego dziś bardzo podejrzliwie podchodzę do każdej nowinki i oglądam je bardzo uważnie z każdej strony. I zapewne dlatego łatwo jest mnie określić jako zgorzkniałego grzyba. Przede wszystkim w kontekście technologii.
W pracy (i hobbistycznie) robię głównie w Pythonie. Wyłącznie w Pythonie zacząłem robić zawodowo w 2007 roku, a trochę w tym języku robiłem już od roku 2005 - na AS/400 był to Python 2.3, a na Windows 2.4. Widziałem po drodze kawał historii tego języka. Przedtem był Turbo Pascal (7 w połowie lat 90-tych), Delphi (wersje 3 do 7) oraz Java. Kilka ostatnich projektów obfituje w nowoczesność w postaci TypeScriptu, NestJS i Reacta, a w mojej pracy coraz mniej jest python engineer, a coraz częściej piszę o sobie full stack engineer. Nowoczesność w domu i zagrodzie.
Od roku 2000 jestem linuksiarzem, początkowo częściowym, a od 2004 roku całkowitym. Moją pierwszą dystrybucją Linuksa w ogóle był RedHat 5.2, a pierwszą używaną jako wyłączny system operacyjny na desktopie było Slackware 10.0. Nie trwało to długo, bo już w 2005 roku przesiadłem się na Ubuntu 5.04 i od tej pory jestem tej dystrybucji wierny — przynajmniej na desktopie (miałem w pracy kilkunastomiesięczny epizod z Debianem Etch, ale to nie był mój prywatny komputer).
Niektórzy twierdzą, że mam przebłyski talentu do snucia opowieści, ale udaje mi się to jedynie w piśmie. Czasem coś mnie napada i wtedy piszę coś w stylu krótkiej opowieści, tak jakby ktoś ją opowiadał w gronie znajomych, ale do tego potrzebuję dużo, dużo wolnego czasu — i zupełnie nic innego do roboty. Charakterystyka mojej pracy sprawia, że co jakiś czas wyjeżdżam na trochę za granicę, gdzie ten czas i brak zajęć właśnie występuje. Ale to się rzadko zdarza, więc mój dorobek literacki jest bardzo skromny.
Ciutkę od strony technicznej
Powoli i systematycznie zasoby są przenoszone do chmury Google, co pozwoli pozbyć się obrazków hostowanych w różnych dziwnych serwisach typu imgur, ale nie wszystkie prace są wykonywane ręcznie, więc to trochę jeszcze zajmie.
Tak, wiem że imgur to zło i że śledzi użytkowników, ale robi to w przestarzały sposób i jest łatwy do zagłuszenia. Współczesne wersje Chrome domyślnie blokują cookies z obcych witryn (właśnie z imgura na przykład), we wcześniejszych trzeba to sobie włączyć, albo proszę sobie zainstalować w przeglądarce antyśledzika np. Privacy Badger, to zrobi dobrze nie tylko na mojej stronie.