Nic się nie dzieje, jest zimno, mokro, ciemno i wieje. Przyszła wreszcie prawdziwa jesień i rower wylądował na stojaku. Stan najgorszy z możliwych, bo nie dość że na dworze jest nieprzyjemnie, to każda niewykorzystana choćby niewielka poprawa pogody wywołuje poczucie winy, że przecież można było wyjść i pokręcić z godzinkę czy półtorej.