Jesienny spleen
Opublikowano: 17.11.2024
Ostatnia modyfikacja: 07.01.2025
Nic się nie dzieje, jest zimno, mokro, ciemno i wieje. Przyszła wreszcie prawdziwa jesień i rower wylądował na stojaku. Stan najgorszy z możliwych, bo nie dość że na dworze jest nieprzyjemnie, to każda niewykorzystana choćby niewielka poprawa pogody wywołuje poczucie winy, że przecież można było wyjść i pokręcić z godzinkę czy półtorej.

Teoretycznie mam trenażer z pewnymi funkcjami smart i mógłby sobie na nim pokręcić, ale bardzo trudno jest mi się do tego zebrać, bo monotonia kręcenia na kołowrotku mimo włączenia różnych rozpraszajek w programie Tacx Training jest przejmująca. Sama myśl o tym, żeby ułożyć matę, ustawić wentylator, rozłożyć podstawę i trenażer, ubrać się i wreszcie odpalić trasę — zaraz, ile tego było, zgubiłem wątek… No to właśnie to wszystko jest zniechęcające na początek, a potem niestety stary trenażer wydaje z siebie tak straszny hałas, że aż się szyby trzęsą, zwłaszcza na zjazdach.
Sytuacja zdaje się być bez wyjścia, jak co roku. Jakoś trzeba ten przykry okres przetrwać, nie roztyć się doszczętnie ani nie doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji zdrowotnych.