Grumpy Old Man
Opublikowano: 16.10.2024
Ostatnia modyfikacja: 07.01.2025
Helmut zaliczył swój pierwszy serwis. Normalnie sam serwisuję swoje rowery, ale jednak tym razem wolałem oddać go do warsztatu, żeby zajął się nim ktoś inny. Onieśmielająca jest ta jego nowoczesność.

Mam cztery rowery, w tym trzy szosowe, poza Helmutem jest jeszcze karbonowy Trek Domane na pełnej mechanice ze szczęskościskami i aluminiowy Triban z hamulcami tarczowymi, ale również na pełnej mechanice. Serwis tych wszystkich rowerów (oraz archaicznego ponad 20–letniego Gianta, który służy mi do śmigania po mieście) jest prosty i nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności. Co więcej, pomijając szczegóły pojedynczych komponentów, to wszystkie one działają tak samo — hamulce są aktywowane stalowymi linkami biegnącymi częściowo w pancerzach, tak samo przerzutki. Ogarnialne dla amatora mechanika rowerowego jest w nich absolutnie wszystko, choć niektóre rzeczy wymagają specjalistycznych narzędzi, jak prasa do łożysk. Ale to tylko Trek ma takie niezwykłe elementy, jak wciskany wkład suportu. Poza tymi drobiazgami wszystkie te trzy rowery sprawiają wrażenie przyjaznych, przystępnych, o stopniu skomplikowania możliwym to ogarnięcia dla amatora w ramach przydomowego warsztatu.
Enter hydro
Helmut nie jest pierwszym moim rowerem z hydraulicznymi hamulcami — przez jakiś czas miałem aluminiową szutrówkę na pełnym GRX serii 400, a więc odpowiadającym z grubsza Tiagrze. Jeździłem na nim głównie w ramach zbierania doświadczeń i poszerzania mojej wiedzy na temat co jak i z czym w rowerach, nie dotykając się zanadto ani do napędu, ani do układu hamulcowego. Kilka razy rower umyłem, kilka razy nasmarowałem łańcuch, wymieniłem w nim mostek i coś tam jeszcze, ale na tym się wyczerpały moje zapędy serwisowe. Helmut natomiast trafił w ręce świadomego kolarzysty i dla pełni komfortu przeszedł ważną modyfikację, która miała sporo skutków ubocznych. W związku z tym, że rower ma półzintegrowany kokpit, to wymieniając kierownicę na węższą trzeba było również skrócić pancerze linek przerzutki oraz przewody hydrauliki hamulcowej o tyle, o ile kierownica stała się węższa — czyli o 2 cm z każdej strony. Robiłem to wiele razy, ale… nie z hydrauliką. Co tam było do zrobienia? Z hamulcami: zdjąć zacisk z ramy / widelca, ustawić rower tak, by zbiornik z płynem hamulcowym był niżej, odpiąć przewód, skrócić przewód, przypiąć przewód do zacisku, odpowietrzyć układ. Co mogło pójść źle? Wszystko!
Oczyma duszy widziałem kałużę oleju na podłodze, pierdolnik na hiperskalę w pokoju, który służy mi również jako pokój telewizyjny oraz suszarnia. Hydraulika jest czymś, co można zrobić źle na wiele sposobów, a błędy mogą mieć katastrofalne skutki. A co najmniej uciązliwe do usunięcia. Dlatego z zagadnieniem związanym z układem hydraulicznym udałem się do serwisu rowerowego, który za taką drobną pierdółkę skasował mnie jak za zboże. Mniejsza o to ile, byłem gotów zapłacić duże pieniądze za to, by nie musieć się z tym babrać samemu i zmieściłem się w budżecie.

Ponarzekałem trochę, pozrzędziłem, ale zupełnie bez podstaw. Technicznie Helmuta od Trabanta (a nawet od Demona) dzieli cała epoka i wyższe skomplikowanie konstrukcji jest całkiem uzasadnione patrząc przez pryzmat różnic w dostarczanej funkcjonalności. Chodzi zarówno o jakość hamowania, ale również estetykę, jak wiele zachodu wymaga utrzymanie w stanie technicznej sprawności, i tak dalej — można narzekać na to czy owo, ale współczesne rowery ogólnie są mniej zawodne, znoszą więcej zanim klękną i są sprawniejszymi maszynami (w sensie fizycznym). A hydro? Któregoś dnia przyjdzie również kolej na serwis hamulców hydraulicznych typu odpowietrzanie, wymiana klocków czy regulacja i będzie to całkowicie normalna rzecz, którą będę się musiał nauczyć wykonywać w domowych warunkach, tak samo będzie z przeprowadzaniem pancerzy w ramie (to może nawet całkiem niedługo już będzie). Ale może nie wszystko na raz i nie zaczynając od najpoważniejszych czynności serwisowych.