Lato bez roweru

Opublikowano: 28.08.2025

Ostatnia modyfikacja: 03.09.2025

polska

rower

włochy

Lato 2025 w kontekście rowerowym było raczej ubogie. Najpierw pół lipca upały we Włoszech ograniczały możliwość jazdy do wczesnych godzin porannych lub późnych wieczonych, a ja się do rannych ptaszków nie zaliczam. Z kolejnych czterech tygodni w Polsce pierwsze dwa były zimne i deszczowe, a kolejne dwa z kolei przyniosły wiele pochłaniających mój czas przedsięwzięć. Koniec sierpnia znowu we Włoszech i akurat wtedy powróciły upały. Inaczej mówiąc, jak nie urok to sraczka.

Słońce za chmurą
Za chwilę zachód słońca

Jedynym związanym z tym aspektem który odbieram w kategorii problemu jest moja kondycja, której będę potrzebował już wkrótce, w drugim tygodniu września, gdy zamierzam przejechać sobie kawałek Ciclovia Adriatica z Ankony do Pescary. Tym niemniej charakter tej wyprawy jest na tyle luzacki, że nie będzie dla mnie żadnym problemem zrobienie sobie dnia przerwy (a nawet dwóch), ani skrócenie dziennych odcinków o kilka-kilkanaście kilometrów, żeby zmniejszyć obciążenie. Trochę ta kondycja niepokoi, ale nie przeraża, nie będę na pustyni, a do pociągu najwyżej godzina drogi.

Golden hour w Molinie
Borgo o zachodzie słońca

Postanowiłem trochę nad tym popracować i przynajmniej przez tydzień zrobić trochę kilometrów, ale o ile na Costa Blanca po godzinie jazdy łatwą trasą miałem na koncie 200 metrów różnicy wzniesień, to w Abruzji zejście poniżej 300 metrów jest praktycznie niemożliwe, więc dużo więcej niż godzinę to raczej już będzie trudno. Abruzja wynagradza to widokami, jednakowoż moja słaba kondycja nie pozwala mi się tym należycie nacieszyć.

Zwyczajnie za mało było na rower czasu, a do tego nie zawsze sprzyjały okoliczności.