W Abruzji zima

Opublikowano: 05.01.2025

Ostatnia modyfikacja: 07.01.2025

abruzja

włochy

Na całej północnej półkuli naszej planety panuje zima, co również dotyczy basenu Morza Śródziemnego, Włoch i Apeninów nie wyłączając. Wydawałoby się, że nie powinno być źle bo w końcu to już ciepłe kraje i zasadniczo dużej pomyłki w tym nie ma, ale sprawę komplikuje wysokość niektórych miejsc ponad poziomem morza oraz ukształtowanie terenu, więc niekoniecznie wszędzie musi być ciepło… No i właśnie w interesujących mnie miejscach ciepło nie było.

Sirente w śniegu
Nasza słynna góra-matka, Sirente

Plany były rożne i zmieniały się często, ale ostatecznie poleciałem do Włoch zaraz po Świętach Bożego Narodzenia, a wrócić miałem 4 stycznia 2025, czyli w sumie miałem tam przesiedzieć około tydzień. Może i nie byłoby z tym dużego problemu, gdyby nie to, że miałem tam być całkiem sam, bez towarzystwa szanownej mojej partnerki, bez zajecia (bo rower miał jechać samochodem, a ja poleciałem samolotem) i w dodatku w okresie, kiedy wszystko jest zamknięte, czy to z powodu weekendu, czy to z powodu nowego roku. Nie podobało mi się to zanadto, ale postanowiłem spróbować, bo były ważne powody. Zaplanowałem sobie jakieś aktywności w stylu wycieczek pieszych, zwiedzania i tym podobnych, do tego było kilka rzeczy do zrobienia w domu. Pojechałem na lotnisko o nieludzkiej porze, wsiadłem do samolotu i pofrunąłem.

Wziąłem wynajętą Pandzinę i pojechałem do Moliny. Po drodze kupiłem parę rzeczy, zarówno z wyposażenia jak i trochę jedzenia na kilka najbliższych dni, aż wreszcie dojechałem do domu. A tam wewnątrz 5°C, więc włączyłem ogrzewanie, wlazłem pod kołdrę i postanowiłem odczekać trochę aż się zrobi cieplej.

Temperatura w domu rosła bardzo powoli i na wieczór zarejestrowałem 17°C. Pomimo wysiłków i przepalenia cysterny gazu nie udało mi się podnieść jej ponad 20°C przez te wszystkie dni. Do tego ujawnił się z całą mocą problem, który dostrzegaliśmy już będąc tam w listopadzie, a mianowicie kondensacja wilgoci we wszystkich pomieszczeniach. W tamtych okolicach budynki mieszkalne nie mają żadnej wentylacji, więc co wyparuje w domu, to zostaje w domu, chyba że zostanie wywietrzone przez otwarte okna i drzwi — tylko że w zimę przy temperaturach około 0 lub poniżej raczej trudno jest otwierać okna na oścież. Wysoka wilgotność powietrza powodowała z kolei problemy z ogrzeniem pomieszczeń i błędne koło się zamknęło. Przebywanie w domu stało się bardzo nieprzyjemne. Na przyszłość musimy pomyśleć o jakimś sposobie na usuwanie wilgoci przy niskich temperaturach.

Kościół św. Piusa
Kościół św. Piusa, raczej już bez święceń

Sytuacja zdawała się beznadziejna. 30 grudnia musiałem być w domu, żeby odebrać dostawę mebli, ponadto 31 grudnia był jedynym dniem kiedy miał być czynny tamtejszy urząd pocztowy, a ja musiałem zapłacić podatki za dom (dlaczego tak dużym problemem jest po prostu podanie numeru konta do wpłat?!). Cudem jakimś udało mi się znaleźć niezbyt drogi bilet powrotny do Warszawy na wieczór 31 grudnia, szybko przeprowadziłem operację zakupu i nadzieja ponownie zagościła w moim sercu. Od tego momentu wszystko poszło jak z płatka. 30 grudnia przed południem pod dom podjechała furgonetka firmy transportowej z meblami, więc popołudnie spędziłem na składaniu kanapy, co zakończyło się sukcesem. 31 grudnia przed południem odstałem w kolejce pod pocztą w Molinie swoje pół godziny i ostatecznie zapłaciłem podatek za nasz dom, po czym zebrałem bambetle i wyruszyłem w drogę powrotną do Rzymu. Wszystko poszło sprawnie i o 22 już jechałem do Ząbek, by ostatecznie spędzić sylwestrowy wieczór z narzeczoną.

Aterno niedaleko nas
Rzeka Aterno nad którą leży nasza wioska, tu widziana z mostu koło stacji kolejowej Molina - Castelvecchio

Podsumowując, część zaplanowanych i zamierzonych spraw załatwiłem. Mamy złożoną kanapę — ale do złożenia pozostało łóżko, które z kolei będzie wymagało pozbycia się z mieszkania paru przedmiotów, takich jak stary materac i stare łóżko. Rower wciąż jest w Ząbkach i zajmuje mi miejsce w pokoju, a ja nadal nie mam na czym jeździć w Molinie (jak również w czym jeździć, czym naprawiać i czym serwisować, ale to drugorzędne w tej sytuacji). Zidentyfikowałem problem wilgoci, ale go nie rozwiązałem, mam pewne nieprzetestowane pomysły i kilka podpowiedzi jak sobie z tym radzić od osób, które mieszkają w tamtych okolicach.

Planujemy pojechać tam ponownie samochodem, żeby skrócić listę niezałatwionych tematów, ale to ponownie może się nie udać od razu, bo życie jak zwykle chadza swoimi ścieżkami.