Triban RC120, pierwsze poprawki

Opublikowano: 11.05.2024

Ostatnia modyfikacja: 23.05.2024

decathlon

rower

tanio

trabant

Triban RC120 z Decathlonu to całkiem niezły tani rower szosowy. Kilka rzeczy warto jest w nim wymienić od razu po zakupie aby poprawić jego prowadzenie lub ergonomię, jest również kilka, które warto rozważyć biorąc pod uwagę uwarunkowania anatomiczne. Przyjrzę się w jaki sposób można podnieść walory tego roweru nie wydając na to dużych pieniędzy, jak również zasugeruję czego raczej nie warto dotykać.

"Nowy most" w Małkini

Rzeczy do wymiany od razu

Rzeczą którą warto jest wymienić bez ociągania jest ogumienie. Nie wątpię, że dostarczane z rowerem opony pod własną marką Decathlonu Triban ResistProtect+ są bardzo odporne na przebicia, ale przede wszystkim są one ciężkie i potwornie mułowate. I nie trzeba wcale pakować w to wiele pieniędzy, bo te oryginalne opony to jest naprawdę okropność. Mój typ: Continental Ultra Sport III 700×28c; są tanie, lekkie (prawie 150 g mniej na sztuce) i podobno wytrzymałe. Minus jest taki że są bardzo ciężkie w zakładaniu, proponuję zaopatrzyć się w dobre łyżki, np Lezyne Tubeless Ready. Różnica w prowadzeniu jest natychmiast odczuwalna, rower przyspiesza chętniej i przy odpowiednim ciśnieniu opony tłumią znacznie więcej nierówności, bo nie są aż takie twarde.

Druga rzecz to owijka kierownicy. Ta oryginalna jest koszmarna w dotyku, jakby z papieru pakowego, o fakturze papieru toaletowego z makulatury. Nie proponuję żadnej innej konkretnej, bo to jest wybór indywidualny, ale niezdecydowanym początkującym na forach poradnikowych zwykle polecane są owijki Accent EXE, natomiast fakt jest taki, że każda będzie lepsza od tej oryginalnej. Bardzo przyjemna jest np owijka Fizik Tempo którą miałem w Boreyszy, ale niestety cena jej jest konkretna, ok. 100 zł (prawie 2× tyle co Accent).

To co polecają z kolei inni do wymiany w tym rowerze to wkład suportu, który jest plastikawy, więc jego żywotność będzie bardzo skromna. Decydując się na wymianę poszedłem na grubo i od razu wymieniłem na wkład Shimano w systemie Hollowtech II (co pociągnęło za sobą również wymianę korby), ale wystarczy wymienić na jakikolwiek inny wkład. Uwaga, nowy wkład “na kwadrat” na pewno będzie cięższy, natomiast HT2 będzie lżejszy, ale zostanie to skompensowane większą wagą korby — wychodzi niemal na zero. Koszt wymiany na HT2 jest znacząco wyższy, ale opór przy kręceniu jest przyjemnie mały, natomiast wymiana wkładu “na kwadrat” zapewni jedynie spokojniejszą eksploatację, co również jest nie do pogardzenia. Oryginalny wkład potrafi się zdegenerować już po kilkuset kilometrach, co uważam za wynik żałosny.

Rzeczy do wymiany po rozważeniu

Wiele komponentów w tym rowerze jest wynikiem daleko posuniętej oszczędności, której efektem jest podziwu godna niska cena. Ta cena oczywiście nie wzięła się z nikąd, więc wymiana kilku rzeczy może być warta rozważenia w kontekście uwarunkowań anatomicznych lub zwyczajnej ergonomii codziennego użytkowania.

Powszechne jest narzekanie na sprawność hamulców. Oryginalne zaciski Promax 300R to najtańsze z możliwych jednotłoczkowe zaciski mechaniczne, więc wymiana na jakiekolwiek inne z dwoma tłoczkami da zauważalną poprawę jakości hamowania. Mogą to być zaciski całkowicie mechaniczne lub hybrydowe (uruchamiane mechanicznie hamulce hydrauliczne), wszystko dostępne w szerokim zakresie cen. W przypadku zacisków hybrydowych poza najdroższymi z nich TRP HY/RD nie należy się jednak spodziewać rewolucyjnej poprawy, ot, po prostu rower będzie hamował trochę lepiej. Z mojego porównania między oryginalnymi Promaxami i chińskimi hybrydami pod marką ZTTO wynika, że różnica jest zauważalna, ale nie porażająca. Upierdliwością przy wymianie jest fakt, że tylny zacisk jest montowany na IS, przedni natomiast na zwykły szosowy FM, więc trzeba stosować adaptery. O ile zacisk PM na adapterze do złącza IS jest stosunkowo prosty do regulacji tylko przez poluzowanie śrub mocujących i ponowne ich przykręcenie, to zacisk FM na adapterze wymaga zdjęcia zacisku, a następnie kombinowania z podkładkami między zaciskiem a mocowaniem aby zmienić położenie zacisku względem ramy i tarczy hamulca. Kilka przekleństw poleci przy każdym zdejmowaniu tylnego koła, taka uroda zacisków QR.

Z całego układu napędowego tym co uważam za warte rozważenia pod kątem wymiany są klamkomanetki. Oryginalne klamki Microshift R8 mają bardzo specyficzny kształt, który nie każdej dłoni dobrze leży (charakterystyczny bąbelek na szczycie klamki, nad znacznym wcięciem w talii), a moim nie leżał on wyjątkowo. Na jakie zostaną one wymienione to już zależy od indywidualnych upodobań. Pierwotnie planowałem wymienić je na oryginalne klamki Shimano Claris, ale nie mogąc kupić ich w rozsądnej cenie tymczasowo zamontowałem chińskie Sensah Reflex, które jednak okazały się na tyle przyjemne w operowaniu, że zostały na stałe. Proponuję przy jakiejś okazji przymierzyć się do różnych, zarówno pod kątem kształtu, jak i przełączania przełożeń, wybór klamkomanetek zgodnych z systemem Shimano Road jest spory.

W kontekście anatomii warta jest rozważenia wymiana siodła. Oryginalne nie jest może najgorsze, ale do super wygodnych również nie należy. W szczególności uwagę na to powinni zwrócić starsi panowie (jak na przykład ja), dla których wygodniejsze będą siodła krótsze, o węższym nosku i z wycięciem. Z podobnego względu można rozważyć wymianę kierownicy, ponieważ oryginalna jest typowo szeroka, dla wielu osób przykładowa szerokość 42 cm w rozmiarze L będzie za duża. Szerokość kierownicy to kolejna rzecz, którą należy dobrać do warunków anatomicznych jeźdźca. Ogólnie oryginalną kierownicę uważam za dość wygodną, jednak z powodu nierówno zrośniętych kości stawu prawej ręki wygodniejsze są dla mnie kierownice szutrowe z lekko rozsuniętymi na zewnątrz dropami.

Jest również jedno narzędzie, które przy tym rowerze (w szczególności u początkującego kolarzysty) szybko okaże się bardzo przydatne — jest to przymiar do pomiaru wyciągnięcia łańcucha. Zasadniczo dowolny spełni swoje zadanie, ponieważ 8–rzędowy napęd nie jest bardzo wymagający i tradycyjnie łańcuch należy wymieniać między 0,7% a 1% wyciągnięcia, tym niemniej jednak trzeba wyciągnięcie mierzyć regularnie, zwłaszcza w przypadku tego pierwszego łańcucha, z którym rower był dostarczony, bo delikatnie mówiąc jest on pośledniej jakości. W moim przypadku był to najtańszy łańcuch KMC Z8, który w połączeniu z nieumiejętnym używaniem napędu po przejechaniu 1500 km był już wyciągnięty w 1%.

Rzeczy których wymieniać nie warto

Tutaj są rzeczy które wymieniłem i okazało się że niepotrzebnie, jak również rzeczy których wymianę uważam za nieuzasadnioną ze względów ekonomicznych. To również jest indywidualna decyzja, więc co najwyżej mogę coś zasugerować.

Obie przerzutki działają bez zarzutu, zarówno tylna jak i przednia. Można wymienić na Shimano Claris R2000, ale naprawdę nie ma potrzeby, bo tym co twardo chodzi w układzie napędowym są klamki. Po wymianie klamek okazuje się, że Microshift R8 to całkiem niezły napęd z oryginalnie ułomnym sterowaniem.

Wymiana kół na takie, by to miało sens użytkowy, będzie wydatkiem sięgającym co najmniej połowy wartości roweru. Czy ma to sens? Jak dla mnie nie, znaczącą poprawę można uzyskać zmieniając opony na mniej mułowate (ewentualnie dodatkowo można włożyć dętki TPU lub przejść na montaż bezdętkowy), i to bez wydawania tysięcy złotych. Jeżeli ktoś ma lżejsze/lepsze koła to oczywiście będzie się na takich lepiej jeździć, ale na pewno nie ma sensu kupować do tego roweru nowych kół aluminiowych, a tym bardziej z włókna węglowego. Na dobre nowe koła aluminiowe trzeba będzie wydać ok. 1300 zł, a zysk na parze to będzie ok 200 g. Nowe koła z włókna węglowego będą sumarycznie ok 600 g lżejsze, ale to również wydatek rzędu 2000 zł. Do roweru za 2600 zł? Moim zdaniem nie warto.

Podsumowanko

Pion w ciopągu

Jako rower dla początkującego kolarzysty, albo do rekreacyjnego objeżdżania, to jest to naprawdę świetna propozycja, a do tego stosunkowo niewielkim kosztem można poprawić jego ergonomię i podnieść walory użytkowe. Jako rower szosowy po niewielkich zmianach daje dużo więcej przyjemności z jazdy i pozwala na więcej. Niestety, niektórych rzeczy poprawić się nie da, lub poprawienie ich wiąże się z na tyle dużymi kosztami, że nie zawsze warto jest to robić. Granicę wyznaczają oszczędnościowe kompromisy poczynionie przez producenta aby zapewnić niską cenę na półce, więc trzeba się liczyć z tym, że z roweru w pewnym momencie się wyrośnie, gdy zmieni się potrzeba związana z wykorzystaniem.