Niepewna przyszłość Trabanta

Opublikowano: 04.05.2024

Ostatnia modyfikacja: 11.05.2024

decathlon

rower

trabant

Trudno jest mówić o planach względem mojego Trabanta, bo idea co z nim zrobić dalej zmienia się co chwilę.

Krówki nad Rządzą

Miał być już platformą testową (i był), rowerem wszech-drogowym (niewiele mu brakuje), a nieco przy okazji stal się moim codziennym toczydłem szosowym. Okazyjnie nabyłem do niego drugi komplet kół i przed sezonem założyłem na nie lekko-szutrowe opony Vittoria Terreno Zero, jednak pierwszy test nie wypadł jakoś zachwycająco, co prawda komfort jest typowy dla szutrowych opon, ale jednak na asfalcie są one wyczuwalnie bardziej mułowate od i tak mułowatych 700×28c z Deca, z którymi dostałem Trabanta. Obecne dylematy obracają się również wokół kół i ogumienia, ale mniej są związane z przeznaczeniem, a więcej z zakładanym losem, jaki czeka ten rower.

Nie ma co się oszukiwać, Trabant jest rowerem tanim i niewyszukanym. Jak na swój poziom cenowy (i to co w niego włożyłem), to jeździ naprawdę dobrze, ale jednak daje się odczuć, że to najniższa półka. Rama sama w sobie jest ciężka (prawie 2 kg!), a urywanie gramów wiążące się z dużymi wydatkami jednak trochę się kłóci z ideą taniego roweru — zwłaszcza że poniżej pewnego poziomu nie da się zejść z przyczyn obiektywnych.

Dlatego najpierw do kosza poszedł pomysł, żeby kupić mu lżejsze koła. Fabryczne ważą 2200 g (te które kupiłem okazyjnie są szersze i również cięższe), a wydając około 1400 zł mógłbym urwać 250 g na parze. Czy ma to sens? Uznałem że raczej nie, dlatego Trabant zostanie z tymi dwoma kompletami kół, które ma obecnie: 17 mm z oponami 700×28c oraz 19 mm z szutrowymi semi-slickami 700×37c. Najprawdopodobniej tylko po obecnym sezonie wymienię opony szosowe na nieco mniej mułowate, np. Continental Ultra Sport III. I znowu, chętnie włożyłbym tam parę Vittoria Rubino Pro, ale jedna kosztuje tyle co para Continentali, więc raczej nie.

Kaczunia w Zielonce

Cóż więc się stanie z Trabantem? W sezonie 2024 nadal będzie moim głównym toczydłem i raczej nic nowego w stajni się nie pojawi — ale oczywiście nie mogę tego wykluczyć, bo rozważam zarówno nabycie roweru nowego, jak i używanego, więc odpowiednia okazja może mnie skłonić do sięgnięcia po portfel. Jego następcą jako toczydło na lato będzie na pewno coś na karbonowej ramie, na pewno coś z hydraulicznymi hamulcami i na pewno coś, w co również wejdzie co najmniej opona 700x35c, czyli coś z kategorii obecnie określanej jako all-road bike, a kiedyś szosa+/road plus. Trabant pozostanie toczydłem na zimę, na gorsze warunki pogodowe, do ciorania na trenażerze (bo tam waga nie ma aż takiego wielkiego znaczenia).

Trzy rowery? Absolutne minimum!