Dżajant - resurrection

Opublikowano: 24.12.2023

Ostatnia modyfikacja: 21.02.2024

aliexpress

diy

giant

madeinchina

rower

tanio

Plan na zimę 2023/24 zakładał zrobienie z mojego Dżajanta najlepszej wersji siebie, edycja 2023 i mając właśnie to na względzie kupiłem sporo rzeczy zarówno od majfrenda, jak i w kraju. Gwoździem programu miała być wymiana napędu z archaicznego 3×6 na 1×10 (lub opcjonalnie 1×9 — na to również się przygotowałem, chociaż bardziej z przypadku niż z zamysłu), a do tego rower miał zostać odchudzony o kilka kilogramów. Nie obyło się bez przygód i kompromisów.

Oh, hai...

Gdy już wszystkie zakupione rzeczy dotarły i upewniłem się, że o niczym nie zapomniałem, zacząłem od demontażu roweru i wyrzucenia tego, co się nie przyda, a nie da się sprzedać. Jednymi z najcięższych rzeczy okazały się bagażnik (półtora kilograma!), blokada koła (kilogram) i… stopka (pół kilograma!). Wyrzuciłem również zmatowiałe aluminiowe błotniki.

Wymiana napędu pociągnęła za sobą również wymianę kół na nowe. Tylne koło trzeba było wymienić w związku z przejściem z wolnobiegu na kasetę, a przednie dla zachowania jednolitej estetyki z tylnym. Do nowych kół założyłem nowe opony (szerokie szosowe semi-slicki 32 mm), a po zamontowaniu ich w ramie okazało się, że nowe koła są… luźne. Przyszły z niedokręconymi nyplami szprych, dość poważnie zcentrowane. Założyłem je, ale rower w takim stanie nie nadaje się do jazdy. Niby gotowe, ale jednak nie do końca. Do listy zakupów dopisałem tensjometr, centrownicę i klucz do szprych, a do samych kół powrócę gdy zamówione rzeczy do mnie dotrą. Pierwsza z kosztownych niespodzianek, okazało się że też ta mniej kłopotliwa.

Begin

Wymiana suportu na hollowtech okazała się wyjątkowo mało problematyczna (w odróżnieniu od Trabanta…) — poprzedni serwisant tego roweru zrobił doskonałą robotę i nawalił wszędzie tyle smaru, że miski odkręciły się bez większego oporu. Jedynym problemem okazała się krzywo wkręcona śruba ramienia korby, ale i to nie było jakoś szczególnie kłopotliwe, trochę kombinowania i ramię udało się zdjąć. Nowy wkład, nowa korba z rozstawem śrub pod MTB i blat 44T — wygląda to tak ładnie, że aż szkoda zakrywać oryginalną osłoną łańcucha. Za kilkanaście złotych w ciemno zamówiłem osłonę która zasłania mniej, może będzie pasować.

Skucha!

Montaż napędu zacząłem od 10-biegowego L-TWOO A7 z długim wózkiem. Po założeniu przerzutki okazało się, że coś z nią jest nie do końca w porządku, bo pantograf opierał się o największą zębatkę kasety 42T (majfrend twierdził, że obskoczy 50T?!; producent nie jest aż tak optymistyczny i podaje 42T, ale jednakowoż również nie działa). Możliwe, że z powodu geometrii mojej starej ramy nawet 42T będzie poza zasięgiem możliwości obsłużenia przez ten wózek. Przykręciłem przerzutkę z przedłużaczem (coś w stylu goatlink, ale od majfrenda) i problem opierania się o zębatkę ustąpił, za to ujawnił się inny, dużo poważniejszy — w jednym miejscu pantograf opierał się o szprychy koła! I nie było to wynikiem złej regulacji śrub przesunięcia, tylko prozaicznego skrzywienia haka przerzutki. A poważniejsze jest to dlatego, że hak w tym modelu jest częścią ramy, więc nie da się go wymienić, przez co również prostowanie będzie bardzo kłopotliwe i obarczone dużym ryzykiem — złamanie go będzie oznaczało ramę do wyrzucenia. No nic, rower i tak przez kilka dni nie będzie jeździł z powodu nie dokończonej roboty z kołami, więc do listy zakupów dopisałem ten wihajster do prostowania haków. Kolejna rzecz, i to wcale nie tania. A ponieważ wihajster będzie podróżował do mnie z Chin i dotrze w połowie stycznia, to na próbę zmieniłem napęd na 9-biegowy L-TWOO A5, w którym skrzywienie haka daje efekt tylko nieco większego hałasu na najmniejszej zębatce kasety, więc po wycentrowaniu kół będę mógł zabrać rower na jakikolwiek test.

Blisko, blisko

Hamulce wymieniłem na nowe Alivio z powodów estetycznych (czarne zamiast naturalnego aluminium), przebiegło to bez większych sensacji, a przy okazji założyłem krótsze klamki. Pomylił mi się jeden ze starych kawałków pancerza i nowy uciąłem za krótki, na szczęście zostało trochę zapasu i miałem czym uratować sytuację, hamulce śmigają jak złoto. Do tego założyłem nowe, ergonomiczne chwyty — na próbę, czy mi się będzie z nimi wygodnie jeździło, bo tani chiński plastik jest mało przyjemny w dotyku, ale jak mi się spodoba ergonomia to wymienię je na trochę lepsze tego samego rodzaju.

Po dwóch dniach roboty rower niestety tylko wygląda, bo wciąż nie nadaje się jeszcze do jeżdżenia. Jeżeli uda mi się wyprostować hak, to ponownie spróbuję z 10-biegowym napędem i kasetą 11-42T, bo taki był pierwotny zamysł, ale wydaje mi się, że do roli miejskiego śmigacza wystarczy mi 9 przełożeń z kasetą 12-36T. Testy na kilku wiaduktach w okolicy pokażą, czy taki układ mi wystarcza, czy może okaże się pomocne wymienienie blatu z przodu na mniejszy — za kilka dni spodziewam się od majfrenda przesyłki z blatami 38T i 36T. Jeżeli 10-biegowy napęd będzie nadal sprawiał problemy w Dżajancie, to trafi do innego projektu, bo już widzę że mi się to spodobało. I to pomimo tego, że sukces z Dżajantem jak na razie jest taki nawet nie całkiem połowiczny, a nawet wszystko może się w nim jeszcze spiździć.

Następny

Dość powiedzieć, że spojrzałem nawet na OLX co tam ciekawego jest w okolicy, chociaż następna w kolejce jest zaprzyjaźniona miejska damka Giant Cosmo, w której coś złego dzieje się z napędem, choć wg zapewnień sprzedawcy nie powinno. Być może konieczna będzie wymiana korby, bo podobno kaseta i łańcuch są nowe.

A mnie się już oczy świecą do kolejnego projektu…