Bibsy od majfrenda

Opublikowano: 06.12.2023

Ostatnia modyfikacja: 21.02.2024

aliexpress

madeinchina

rower

tanio

Wśród sknerusów popularne są ciuchy rowerowe kupowane bezpośrednio w Chinach przez serwis Aliexpress. Jest tanio, czas realizacji zamówienia zwykle jest znośny, a jakość bywa do zaakceptowania. Dziś szerszym spojrzeniem ogarnę krótkie bibsy, czyli spodenki rowerowe na szelkach.

Gross

Jakkolwiek śmiesznie by one nie wyglądały, zapewniają one jeźdźcowi podparcie na siodle, pomagają rozłożyć jego ciężar na niewielkiej powierzchni, pochłaniają pewną ilość drgań, izolują skórę od potu i ogólnie robią dobrze tyłkowi. Prawie wszystko to jest dziełem wkładki, więc to całkiem naturalne, że na wkładkę zwraca się największą uwagę — na jej wymiary, umiejscowienie, ale przede wszystkim na strukturę. Nie może być ona ani za miękka, ani za twarda, ani za cienka, ani za gruba. Jeżeli z pianki, to o odpowiedniej gęstości, jeżeli z żelem, to w odpowiednich miejscach. No i wreszcie to, po co się zagląda na Aliexpress: ma być tanio.

No ale kupujemy w Chinach, a tam to sami wiecie. Bywa różnie, chociaż zwykle jest tanio.

Pierwsze sito — ewidentne podróbki

Wszystkie okazyjne Raphy, Assosy, POC, Castelli czy Pearl Izumi nie są tym, za co się podają, kropka. Szansa na to, żeby na Aliexpress pojawiły się legalne i oryginalne produkty znanych światowych marek wynosi dokładnie ZERO.

Przy czym nadmieniam, że chodzi o marki, a nie licencje na merchandising, jak np. Giro d’Italia, czy stroje ekip zawodowych. Mam kilka takich nielicencjonowanych i jak się im przyjrzeć, to firmy chińskie które tę odzież produkują nie kryją się z tym, że nie płacą za licencję i nawet umieszczają tam swoje własne marki i loga. Możliwe jest również ostatecznie, że wzory te nie są nawet chronione w Chinach i nie ma mowy o jakimkolwiek łamaniu prawa. Nazwy zastrzeżone w Europie czy ogólnie na zachodzie (po prostu znane jak np Strava, albo nawet znane jako marki odzieżowe jak Raudax) są używane raczej liberalnie i nikt zdaje się tego nie podnosić do rangi problemu.

Marki znane i aspirujące

Tak jak z każdą inną rzeczą, kupując na Aliexpress można pójść po drodze najmniejszego oporu i kupić w oficjalnym sklepie którejś ze znanych chińskich marek odzieży sportowej jak Rion, Spexcel czy Darevie. Jakość będzie pewna, cena niższa niż zachodniej konkurencji, ale jednak wyraźnie wysoka. Mówię o kwocie rzędu 180-250 zł za parę spodenek z dobrą wkładką renomowanego europejskiego producenta. Jest to zbliżona cena do oferty naszej rodzimej firmy Vika Sport, więc zdecydowanie jest to poza naszym zakresem zainteresowania.

Aspirujące bibsy

Niewiele również się ryzykuje kupując znane marki aspirujące jak X-Tiger czy mniej znane jak ZRSE. Cena jest zależna wprost od renomy, ale przy tym dobrze jest pamiętać, że chińscy producenci będą podrabiać wszystko i wszystkich, więc również i rodzime marki mogą wystąpić jako oryginały i podróbki. Zasada obowiązuje taka sama jak zawsze, jak okazja wygląda na zbyt dobrą, to jest zbyt dobra: spodenki Rion z wkładką Dolomiti za 150 zł w cenie 70 zł najprawdopodobniej ani nie mają wkładki Dolomiti, ani nie są marki Rion (może chociaż wkładka jest zielona…). Przy markach aspirujących ta różnica jest mniejsza (45 zł vs 65 zł) i nie zawsze jednoznacznie wskazuje na podróbkę, dlatego koniecznie trzeba przeglądać oceny produktu. Takie spodenki będą kosztować poniżej 100 zł, więc już zaczyna być nieźle.

Sytuację zdaje się trochę gmatwać fakt, że oryginalne produkty są również sprzedawane poza oficjalnymi sklepami marek i to najczęściej w nieco niższych cenach, jednak nigdy nie jest to połowa ceny oryginalnej, ot 20-25% taniej. I tu również pomaga lektura komentarzy od nabywców.

No i jeszcze jeden czynnik — dynamika rynku powoduje, że pozycja marki jest płynna. Aspiracja może zostać spełniona i marka stanie się uznana, a może również zostać zaprzepaszczona i pójdzie na dno. Zgodnie z tym ceny również będą się zmieniać, w chwili pisania tego artykułu właściciel marki X-Tiger po pół roku starań zdaje się właśnie poczuł wiatr w żaglach, a wraz z tym ceny również wyruszyły w podróż w górę.

Towar generyczny

Uwaga!

To jest obszar dla osób lubiących ryzyko. Towar przychodzi w zwykłej torebce foliowej, z generyczną etykietą, a na wszywce jest tylko rozmiar i jakaś deklaracja składu typu “80% polyester, 20% spandex”. Wkładka najczęściej również jest generyczna, określana jako 5D lub 19D, przy czym moje własne doświadczenie wskazuje, że w kontekście komfortu nie ma między nimi wielkiej różnicy, o ile nie są podróbkami, bo Chińczycy nawet wkładki będą podrabiać. Kupować? Trudno powiedzieć, różnica w cenie między spodenkami marki aspirującej i generycznymi nie jest duża, może 10 albo 15 złotych, a szansa trafienia na szmelc jest niemożliwa do określenia. Kupiłem w sumie 2 pary takich spodenek, w jednych wkładka była wszyta w złym miejscu i nie dawało się w nich jeździć, a w drugich była podróbka generycznej wkładki 19D z pianką w miejscu żelu. Jedne do wyrzucenia, drugie do co najwyżej krótkich przejażdzek po godzinę, może tylko niewiele dłużej, czyli w sumie też pieniądze w błoto. Niby tylko 35 zł, ale też można było wydać na co innego. Jeżeli komuś żal po takim zakupie nie da spać w nocy, to może lepiej sobie odpuścić, wydać trochę więcej złotówek i mieć spokój. Mnie się nie udało jeszcze kupić sensownych spodenek tego rodzaju, choć przyznam że mocno na tę kategorię nie liczę i rzadko podejmuję kolejne próby.

Do brzegu

No to w końcu może pokuszę się o jakąś konkluzję.

W aspekcie zakupu spodenek rowerowych chińska oferta na kolana nie rzuca. Rzeczy które są wyraźnie tańsze, a przy tym nie straszą podłą jakością jest niewiele. Biorąc pod uwagę ile par spodenek ma w szufladzie przeciętny kolarzysta, to oszczędności mogą być spore, ale nie oszałamiające — na nowe koła nie wystarczy, może co najwyżej na nowe opony. Czy zatem warto kupować tanie szmaty od majfrenda?

Każdy zna swojego węża we własnej kieszeni i najlepiej sam sobie na takie pytanie odpowie. W moim przypadku za tą decyzją stały szybkie zmiany mojej sylwetki — dość powiedzieć że gdy w lipcu kupowałem moje pierwsze spodenki z wkładką za 100 zł w Decathlonie, to ważyłem 98 kg, a już w październiku było to prawie 10 kg mniej i wszystko to, co kupiłem sobie latem było na mnie za duże i nie nadawało się już do noszenia, choć wcale nie było zużyte. W tej sytuacji wydawanie kilkuset złotych na ciuchy, które mają szansę być użyte co najwyżej parę razy nie wydało mi się rozsądną decyzją. Na jesień i zimę kupiłem już tanie szmaty od majfrenda, a wiosną… Kto wie co będzie wiosną? Zima w tym roku zaczęła się wcześnie i nie wiadomo jak długo potrwa.