Szmelc na każdym kroku
Opublikowano: 10.12.2019
Ostatnia modyfikacja: 07.02.2024
Te nowoczesne projekty OS w Pythonie to w dużej mierze szajs.

Są takie projekty OS, których głównym zadaniem zdaje się być generowanie szumu. Nie wiem czy tylko w Pythonie (choć wątpię), ale z tymi ostatnio miałem przede wszystkim do czynienia. I zdaje się że wiele z nich realizuje ten sam schemat - ktoś je założył bo czegoś tam potrzebował, a nagle projekt zmienił się w rozgrzane pustymi dyskusjami środowisko, które więcej gada niż pisze kod czy dokumentację, czy choćby poprawia zgłoszone błędy. Cała dyskusja jest bardzo kulturalna i na poziomie, żadnego hejtu brońbożyczku, ąę, wełsal, zasłałem łóżko, ach to świetnie chłabio. W trakcie tej dyskusji jakikolwiek używalny kod wyewoluował w monstrum nad którym nikt nie jest w stanie zapanować, bo to wymagałoby walnięcia pięścią w stół i kategorycznego sformułowania żądania, by wszyscy się zamknęli i zajęli robotą.
Jak dla mnie sprawa jest oczywista. Mogą się państwo tam miziać, mogą się głaskać czy łaskotać, mnie to nie robi różnicy, ale w związku z tym że moja praca zależy od ich pracy, to chciałbym by choćby pojawiła się wola rozwiązania palących problemów, mniejszych i większych. A tymczasem najczęściej rozwiązywanie problemu polega na tym, że ktoś (w pijanym widzie? tak to czasem wygląda) zamyka na chybił trafił jakieś zgłoszenie, pisząc że jest to duplikat jakiegoś innego losowego zgłoszenia. Ręce opadają do ziemi i człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę potrzebuje się tak denerwować, bo przecież życie i zdrowie jest tylko jedno.
Kogo to nie dotyczy? Dziwne, ale nie dotyczy to dość charakterystycznej grupy projektów:
- projekty jednoosobowe
- projekty z silnym, jednoosobowym przywództwem, które obecnie czasem określa się jako toksyczne
- projekty które wyewoluowały z twardo zarządzanych półzamkniętych projektów, nadzorowanych przez grupy korporacyjne
Nie pozostaje mi nic tylko konstatacja, że w inżynierce demokracja się nie sprawdza.
No nie sprawdza się i już.