Lubię tego gościa
Opublikowano: 23.06.2020
Ostatnia modyfikacja: 07.02.2024
Jest sobie taki kontrowersyjny gość, którego podejście do kwestii robienia oprogramowania OS niektórych odrzuca, a u innych powoduje atak białej gorączki, ale ja myślę że facet jest w porządku i robi dobrze. A wręcz najlepiej jak tylko można.

Charles Leifer ma opinię gbura i ogólnie typa nieprzyjemnego w obejściu. Bierze się to z tego, że w swoich projektach Open Source zdecydowanie zajmuje pozycję BDFL i robi rzeczy które są w 2020 roku nie do pomyślenia, tj nie prowadzi bezsensownych dyskusji. Jeżeli ktoś zgłosi błąd, to go poprawi, a ticket zostanie zamknięty, często bez słowa wyjaśnienia. Podobnie zgłaszając poprawkę - akceptacja odbywa się najczęściej bez słowa, odrzucenie z lakonicznym komentarzem, który jednak powinien wszystko wyjaśnić. Dla wielu osób to jest nie do pomyślenia, nie ma żadnej dyskusji, wyjaśnień, nic. Temat nie odbija się szerokim echem w społeczności, bo też jego projekty nie są szczególnie rozpropagowane. Nie żeby były jakoś kulawe - po prostu stoją w cieniu bardziej popularnych. No i jak zauważyłem jego podejście ma w tym swój udział.
Mnie to odpowiada. Moja poprawka do dokumentacji Peewee ORM została dołączona po kilku godzinach bez słowa, dobrze że chociaż Github przysłał mi jakieś powiadomienie. Czy nie o to właśnie mi chodziło? Oczywiście że o to, żeby poprawić błędny przykład no i teraz już będzie dobrze, a ktoś kto zrobi Ctrl-C/Ctrl-V z dokumentacji nie skończy z brzydkim błędem w terminalu. A że nie było podziękowań czy dzieci wręczających bukiety kwiatów?
Chyba jednak nie po to człowiek się angażuje w produkcję otwartego oprogramowania? Moim zdaniem funkcje społecznościowe otwartego oprogramowania są znacząco przereklamowane, nie mówię że w całkiem bez znaczenia, ale w dużej liczbie projektów realizowanych przez pojedynczych ludzi czy kilkuosobowe zespoły po prostu przereklamowane. Coraz częściej widzę, że ludzie do swoich projektów przenoszą zwyczaje z pracy, z nie kończącymi się dyskusjami o szopie na rower, zamiast skupić się na tym po co to robią. Bo w końcu jeżeli po całym dniu pracy siadasz żeby klepnąć trochę kodu u siebie, to chyba nie dlatego, że chcesz żeby było więcej tego samego co w pracy? Jak dla mnie najważniejsze jest to, by mieć z tego przyjemność, znacznie więcej przyjemności, niż mam z programowania w pracy - co oznacza więcej tego co w pracy lubię, a mniej tego, co jest bez znaczenia lub wręcz tego nie lubię. Dlatego u siebie skupiam się na technologii, platformie i zadaniach które mi sprawiają przyjemność, bo to przyjemność jest nadrzędnym celem rozrywki. Tak, dla większości ludzi robiących Open Source jest to rozrywka.
Nie wiem czy p. Leifer rozumie to w ten sam sposób, ale mam nadzieję, że nie będzie miał mi za złe że użyłem jego podejścia do prowadzenia projektów Open Source jako pretekstu do kolejnego rantu.