For Humans?!

Opublikowano: 28.01.2020

Ostatnia modyfikacja: 07.02.2024

python

rant

Kod dla ludzi i dla nieludzi. Ja wiem kto zaczął, ale teraz to już przekroczyło wszelkie normy dobrego smaku. Forhumanizm musi odejść!

Melenzane alla Parmigiana, dobre. Forhumanizm zły.

Nie zwracałem na to szczególnej uwagi do tej pory, aż jakiś czas temu trafiłem na wpis u Charlesa Leifera na temat planowanych ficzerów w Pythonie 4.0, gdzie już w drugim bullecie mamy forhumanizm.

Jak potężnym jest to rakiem to można zobaczyć na takim githubie, gdzie projektów które mają tę frazę w nazwie, opisie lub w rydmi jest ponad 3 tysiące. Linii kodu ani commitów nie liczę, bo dużo jest tam uprawnionych przypadków użycia tego zwrotu (“dla ludzi” w odróżnieniu od “dla maszyn”).

Prym wiodą projekty w Pythonie (a jakże!) - ponad 800, ale Javascript stara się dotrzymać kroku (350), powyżej 100 są jeszcze Java (180), HTML (170) i Jupyter Notebook (WTF?!, 140). Na tym tle zadziwiającym rigczem wykazuje się zarówno PHP (85) i Ruby (80) - około 10% mniejszy współczynnik forhumanizmu niż Python. Wolałbym żeby okazało się to przypadkowym zbiegiem okoliczności.

Co więc mamy w pytągu dla ludzi? Deep learning i topic modelling. OK. 2 pierwsze miejsca to soft związany z AI, tu jestem w stanie zrozumieć, pewnie mają oddzielne wersje “for humans” i “for machines”. Ale potem jest już główny sprawca tej beki, dla niepoznaki pod różnymi organizacjami. Jest Python development workflow, jest SQL, jest HTML parsing, job scheduling (ups, to kto inny), subprocesses i dalej osiemdziesiąt parę stron naśladowców.

O co do cholery chodzi? Nie jestem sobie w stanie również wyobrazić czemu ma to służyć. Że coś jest łatwe w użyciu? Przyjemne? Intuicyjne dla większości? Do tego dochodzi się po kilkunastu minutach używania, gdy trzeba coś przy użyciu narzędzia/biblioteki zrobić, a już ostatecznie gdy trzeba napisać test (heloł, Amazon ze swoim boto3). Nie mów mi jak mam żyć, co ma mi się podobać i co mam nosić na codzień na pasku z narzędziami. I w końcu nie wiem czy to nie jest swego rodzaju licentia poetica, ale z tych głębszych, bardziej hermetycznych i wymagających większego zaangażowania, w stylu “sialala numerki dwa” czy “majteczki w kropeczki”.

Później sprawdziłem te 2 projekty związane z AI, one jednak nie mają wersji “for Machines”. I to jest bardzo, bardzo podejrzane.