Zniechęciliście mnie skutecznie
Opublikowano: 10.11.2019
Ostatnia modyfikacja: 10.01.2025
Jakiś rok temu (może trochę więcej) Linus Torvalds został zmuszony do wzięcia urlopu od Linuxa, bo jego zachowanie było za mało inkluzywne. Zdaje się że już ten urlop się skończył, bo widziałem parę jego postów na LKML przy okazji niedawnych wydań, ale problem którego pokłosiem był ten przymusowy urlop pozostał. I się nasilił.

Jednego gościa wykluczyli z jakiejś konferencji na podstawie rzekomego naruszenia Code of Conduct. Ślady publiczne po kilku dniach zniknęły, jedynie pozostałości w postaci zrzutów ekranów zachowały się tu i ówdzie, przez co trudno jest dzić ocenić czym gość rzeczywiście podpadł. Jest jakiś wpis na twitterze, że gość chce przeprowadzić jakąś mediację, jest zdjęcie w czapeczce Make America Great Again, jest zgłoszenie do Linux Foundation i jest odpowiedź Linux Foundation. Z tego co się zachowało wynika, że jakaś wariatka zaszczuła gościa. Tu jest opis jeden, który zdaje się być dość kompletny, list Roberta C. Martina do Linux Foundation w sprawie sposobu przeprowadzenia tego procesu. Jedna miłośniczka tejże wariatki spędziła pół życia żeby skleić wersję wydarzeń w której światło pada z innej strony.
Ale w sumie nic mi do tego. I nie o samo wykluczenie gościa z konferencji mi chodzi. Chodzi mi o co innego.
Te tzw. “społeczności” na podstawie Code of Conduct roszczą sobie prawa do włażenia w prywatne życie ludzi, którzy próbują wziąć udział w procesie. A jedna wariatka może ci zniszczyć karierę przy poklasku podejrzanych typów. Wyroku dokona instytucja publiczna na podstawie niejawnych przesłanek i po niejawnym procesie, publicznie ogłaszając cię winnym złego prowadzenia.
Ja się wypisuję. Już od jakiegoś czasu nie biorę czynnego udziału w pracach żadnej “społeczności”, która kieruje się jakimikolwiek innymi przesłankami niż techniczne, a jest ich coraz mniej. Jeżeli jakiś projekt ma Code of Conduct, to jedyna rzecz jaką jestem gotów dla niego zrobić to zgłosić nieprawidłowość - ale nic ponad to. Nie zamierzam ryzykować swojego życia i zdrowia, zwłaszcza że moje prywatne poglądy są nieraz zdecydowanie kontrowersyjne. Ale są moje, prywatne, i nie mają wpływu na kwestie techniczne.